wtorek, 20 grudnia 2011

052.

Nie miałam internetu. Jem całkiem nieźle, ale trochę za dużo sobie ostatnio pozwoliłam :( Mam sobie to za złe. Byłam u krawcowej, oddałam sukienkę do skrócenia i powiększenia dekoltu. Mam nadzieję, że do siódmego stycznia się wyrobi. Boli mnie brzuch, ale to przez tą małpę. Mierzyłam dzisiaj trzy sukienki. Dobra na brzuchu - za mała w cyckach. Waga stoi mi na 88. Mam nadzieję, że ruszy w dół. Boję się nadchodzących świąt. przecież to będzie tyle żarcia, nie mogę przytyć! Będę codziennie brała na spacer psa i jeździłam godzinę na rowerku. Może nie nabiorę na siebie balastu. W czwartek klasowa wigilia. A później idę z przyjaciółką na pizzę, o ile będą skrócone lekcje. Nie wiem czy mam się motywować czy dołować tym, że nie weszłam w te sukienki. Nie wiem, na prawdę. Potrzebuję chyba mega wielkiej zjebki, żeby wziąć się za siebie znów dobitnie.

2 komentarze:

  1. PIĘKNAAAAAAAAAAAAA! Zjebka będzie po świętach! I to taka jak z Gdańska do HongKonguuu!

    OdpowiedzUsuń
  2. Żebë Gódë bëlë snôżé,
    Nowi Roczek jak nôlezi,
    żebë Waji pse nie grëzlë,
    bë Wë żiwca w niebó lezlë

    Żebë Gwiôzdór pòklowati
    przëniósł Wama różnè smaczi,
    żebë nos bèł ful tabaczczi
    a We wcug jadalë kaczczi.

    OdpowiedzUsuń