Jestem. Żyję. Mam się dobrze. Ważę 89 kg. W sobotę idę na osiemnastkę. W następną również. W tygodniu się odezwę i pomówię o swoich planach i tym podobne. Dobijam się myślą, że nie mam siły wrócić do diety. Ale staram się ograniczać. Cały ten tydzień wracałam do domu o osiemnastej. Nie było mowy o zdrowym jedzeniu. Kurka wodna. Skopcie mi cztery litery, ale nie mocno, muszę na osiemnastce dobrze się prezentować w mojej sukience i szpilkach <3
Trzymam się źle. Nie udaje mi się chudnąc-wręcz tyje,moja tarczyca szaleje a apetyt staje się nieznośny -.-
OdpowiedzUsuń