poniedziałek, 31 października 2011

007.

No i mamy tydzień za sobą.
Dzisiaj :
I: Jajecznica na łyżce masła z pomidorami wkrojonymi z dwóch jajek i bułka z ziarnami słonecznika.
II: Serek wiejski i trzy marchewki
III: Kasza gryczana, kotlet mielony (oszukany bo nie smażony) i sałatka z pomidorów, cebuli i ogórków kiszonych
IV: Jogurt naturalny z garścią słonecznika i wiórek kokosowych.

Zgrzeszyłam kieliszkiem nalewki mojej babci. Ale była pyyyyyyszna i wreszcie nie jest mi zimno! Znów kuszą cukierkami :( Ale nie ruszam ich dzielnie! Chociaż to! :)

Rano : 88,8kg
Cały dzień przebimbałam na nic nie robieniu, w sensie czytałam książkę jedna z drugą :P

Rowerek : 85 minut :) 

niedziela, 30 października 2011

006.

No to.. szósty dzień za mną.
Dzisiaj zjadłam :
I:  serek wiejski, bułka z ziarnami, pomidorek, pieprz i sól
II: Trochę ziemniaków, gołąbek i.. pomidor. Ziemniaków nie było Bóg wie ile, a gołąbek był z chudego mięsa bez jakiegokolwiek sosu.
III: Mus jabłkowy (proszek, niestety) i khaki.
IV: Jabłko
V: Mozarella z pomidorem i trzy marchewki.
Ruch: 85 minut jazdy na rowerku stacjonarnym, 1000kcal i 35,45km dystansu.
Nie chciałam wcale jeść tego złego musu jabłkowego, ale miałam już tak wielką ochotę na coś słodkiego. W porównaniu z ciastem, ten mus to mniejsze zło.
Dobre wieści :
  • Byłam u babci, kusili mnie ulubionymi holenderskimi pralinami - nie zjadłam, herbaty też nie posłodziłam. 
  • Nadal nie słodzę i czuję, że owoce są.. po prostu słodsze. 
  • Zważyłam się rano i zobaczyłam 89kg! Czyli 5,7kilograma za mną :) I CEL osiągnięty! 

sobota, 29 października 2011

005.

Kolejny, piąty dzień. Uważam za bardzo udany.
I: Serek wiejski, 50 gram wędliny pieczonej, pomidor
II: Jabłko
III: Zupa z kapusty, fasoli i duuuuuużej ilości przypraw.
IV: Ryż biały z buraczkami oraz pierś kurczaka pieczona, z bardzo dużą ilością przypraw, na bardzo ostro
V: Jogurt z bacomy.
Łącznie jest to gdzieś 1450 kalorii i około :
Suma białka : 80,5 grama
Suma węglowodanów : 221 grama
Suma tłuszczy : 26,95 grama 
Nie podam Wam dokładnych wartości, bowiem nie policzyłam tego dokładnie. Liczba węglowodanów jest przerażająca. Ten jogurt to moja zguba dzisiaj.Głupia ja. Przeczytałam etykietkę po zjedzeniu. Mądrość roku. No ale cóż.. są też dobre wieści :
  • Od pięciu dni nie słodzę niczego
  • Ciastka i ciasto kusiły dziś wielokrotnie - nie zjadłam nawet okruszka! 
  • Rano się ważyłam. 89,5kg!
  • Byłam na spacerze z psem - spacerowałam godzinę
  • Jeździłam rowerkiem - 35 km, 85min, 1000kcal 
Mam nadzieję, że jutro zjem mniej węgli, będę ważyła mniej i spalę jeszcze więcej :) 

piątek, 28 października 2011

004.

Piątek. Idealnie. Wyczekany długi weekend nastał ;)
Posprzątałam już sobie w domku, jeszcze tylko odrobić wszelkie pisemne prace domowe i cztery dni laby. Nie chce mi się nic. Leniwiec ze mnie, ale zaraz idę pojeździć rowerkiem. Nie mogę się nie ruszać.
Dzisiaj :
I: Owsianka z khaki + wiejski
II: Jabłko i kefir truskawkowy
III: Jabłko
IV: Ryż z duszonymi warzywami i świeżym pomidorkiem
V: Chudy twaróg, świeże pomidory i trzy plastry pieczonej wędliny.

Bolą mnie dziąsła, czuję wszystkie zęby.
Rano stanęłam na wagę. 90,30kg. Mam nadzieję, że waga nie będzie wzrastała, a spadała.
Idę na rowerek.

czwartek, 27 października 2011

003.

Jejku, jestem taka zmęczona tym tygodniem. Nic mi się już nie chce, wszystko mnie boli, jakaś osłabiona jestem. W kościach coś czuć. Mam nadzieję, że nie będę chora, ja nie chcę. Nie na długi weekend.
Przeżyć jeszcze jutro i będzie super.
Dzisiaj :
I: Owsianka z khaki
II: Bułka z serem i pomidorem + pieprz i sól,
III : Kefir truskawkowy
IV: Jogurt naturalny z bananem, odrobiną otrąb i siemieniem lnianym
V: Ryż z duszonym kurczakiem w przyprawach i pomidor.

Wiem, że V powinnam zamienić z IV. Nie wyrobiłam się czasowo, taki, a nie inny plan dnia.
Mało wypiłam dziś wody, mało ruchu. Nadrobię jutro. Zrobię sobie seans serialowy z rowerkiem. :)
Boję się stanąć na wagę, boję się, że nic się nie ruszyło :(

środa, 26 października 2011

002.

No i za mną dzień drugi.
Jestem zmęczona szkołą, druga klasa liceum wcale, a wcale fajna nie jest, ale - byle do piątku :)
Zjadłam dzisiaj :
I. Owsianka - 1/2 szklanki płatków owsianych, szklanka mleka 0,5% i 4 tabletki słodziku.
II. Bułka, ciemna z jednym plasterkiem sera i kefir waniliowy
III. Ryż biały z duszonymi warzywami i kostką warzywną do smaku, bo bez przypraw nie zjadliwe.
IV. 100g chudego twarogu i jeden duży pomidor z dużą ilością pieprzu, trochę soli.
+ herbata zielona grejpfrutowa - bez słodzika, cukru, bez niczego.
+ 1,5 litra wody


A co do ruchu - 75 minut na rowerku stacjonarnym. Wg pomiarów rowerka jest to spalone 850 kalorii i przejechane 30 kilometrów. Nie wiem ile w tym prawdy, ale zawsze to ponad godzina ruchu :)

wtorek, 25 października 2011

001.

Człowiek zaczyna się odchudzać, bo źle czuje się w swoim ciele. Osobiście czuję się bardzo źle i brzydko. Nienawidzę swojego odbicia w lustrze. Dlatego postanowiłam schudnąć. Zresztą nie pierwszy raz postanowiłam schudnąć. No ale teraz mam jakby więcej motywacji. Zapału. Chęci. 
Na dzień dzisiejszy... 
Wiek : 17
Wzrost : 1,7m
Waga : 91 kg
BMI : 31,5

Dzień minął mi średnio pod względem jedzenia. 
Śniadanie : dwie kanapki z sałatką 
II śniadanie : bułka z serem i jogurt malinowy
Połączenie obiadu z kolacją : kotlet schabowy i trzy kromki chleba. 

Za dużo pieczywa!!! Muszę wrócić do pieczywa chrupkiego. Urozmaicić jadłospis. I jeść pięć, a nie trzy posiłki. Ale jedz pięć posiłków, gdy wychodzisz z domu o siódmej, a wracasz o siedemnastej. Szkoła człowiekowi uniemożliwia w s z y s t k o ! 
Jeżeli idzie o ruch - dwie godzinki wuefu, a w domu 45 minut na rowerku stacjonarnym. 
Czekam na czwartek. Wtedy się zważę, teraz nie mogę, bo wiem, że hormony mi szaleją, jak co miesiąc.