wtorek, 27 marca 2012

85.

Nie pisałam. Może to błąd. Może nie. Nie wiem. Prawdę pisząc jestem zagubiona. Nie wiem na dobrą sprawę co zrobić. Źle czuję się w swoim ciele. Nie akceptuję siebie. Wiem, że to źle, wiem, że to psychika. Pracuję nad tym. Dużo ostatnio myślałam, wiem, trudno w to uwierzyć. Byłam u lekarza, poprosiłam o skierowanie do endokrynologa. Dostałam je z przekąsem, z dopowiedzianym "Lepiej idź do dietetyka, bo endokrynolog niechętnie się za Ciebie weźmie. Przecież dobrze wyglądasz. Czego chcesz jeszcze? Masz grube kości, jakbyś ważyła sześćdziesiąt pięć kg to wyglądałabyś strasznie. Spójrz na swoją rodzinę. Masz to w genach!" To wszystko to poniekąd prawda. W mojej rodzinie praktycznie nie ma ludzi szczupłych. Dietetyk? Chciałabym. Ale prawdę mówiąc nie mam na to pieniędzy. Mam kochanych rodziców, którzy po kilku prośbach może daliby mi te kilkaset złoty, ale nie wiecznie i nie co miesiąc. Dietetyk - u mnie śpiewa sobie około pięćset złotych za cztery tygodnie kuracji. To jest dużo. Szczególnie w dobie kryzysu, momentu kiedy wszystko idzie do góry. Mama mówi, że mi odbija, kiedy twierdzę, że się sobie nie podobam. Chciałabym schudnąć 10 kg. Ważyłabym 79 - niby 9 kg nadwagi by mi zostało, ale znam osoby, które tak jak ja mają grube kości i wychudli, wyglądają jak potwory... Moja koleżanka z dawnych lat wpadła w anoreksje. Mi to nigdy nie będzie groziło, szkoda jej, ale z drugiej strony - anorektyczki same siebie w to wpędzają. Zastanawiam się czy nie usunąć tego bloga i nie zacząć od nowa... Mam straszny niedobór witamin, zaczęłam brać tabletki witaminowe, nakładać odżywki na paznokcie i włosy... Muszę coś ze sobą zrobić, bo paznokcie rozdwajają mi się nawet od pstryknięcia palcami.

środa, 14 marca 2012

84.

I: Miseczka płatków, wiejski
II: Ciemna buła z serem i wędliną, jabłko
III: Kefir naturalny i lód czekoladowo malinowy
IV: Makaron z jakąś pastą z pomidorów, pół szklanki kisielu
V: Kukurydza gotowana

Zaraz wskoczę na 10-15km na rowerek.

wtorek, 13 marca 2012

83.


12.03
I: Miska płatków tropikalnych, wiejski, herbata
II: Jogurt pitny, wiśniowy
III: Zupa warzywna, plaster wędliny
IV: Kasza kuskus, gotowany pulpet i buraczki
20 minut szybkiego marszu, 20 minut zabawy z psem i 11 km na rowerku stacjonarnym.
13.03
I: Miseczka musli, wiejski
II: Bułka sojowa z serem, wędliną i pomidorem, jabłko
III: Herbata, jeden miętus
IV: zapiekanka z makaronu, mięsa mielonego, brokułów i sera, kawa z mlekiem
V: Arbuzi szklanka zielonej herbaty
Dziś nie miałam czasu na nic, ludzie mi tak dziś łeb zawrócili, że nie wiedziałam w co łapy wsadzić. Idę spać.




wtorek, 6 marca 2012

82.


I: Miska płatków z truskawkami, wiejski, herbata
II: Bułka sojowa z serem, wędliną i pomidorem, kefir naturalny
III: Dwa jabłka, pół bułki ciemnej z serem i frankfurterka
IV: Dwa pieczone kotlety, makaron z buraczkami
V: Cztery marchewki
250kcal, 9km na rowerku. Zaraz jeszcze wypiję jakąś kawę czy herbatę. Jestem padnięta, a dopiero wtorek.

poniedziałek, 5 marca 2012

81.


I : Pół miski płatków musli, wiejski i kromka brązowego chleba z serem i pomidorem, herbata  cytryną i cukrem
II: Bułka sojowa z wędliną, serem i pomidorem, kawa
III: 100g kaszy kuskus, buraczki i dwa kotlety mielone – nie, nie smażone :d Upiekłam bez grama tłuszczu, herbata z cytryną i cukrem
IV: Serek wiejski
Naszło mnie dziś na mielone. Nie chciałam ich smażyć, bo pochłaniają dużo, za dużo oleju. Ułożyłam je w żaroodpornym naczyniu, wstawiłam do piekarnika i nie chwaląc się wyszły świetne pieczone kotlety mielone. Lepsze niż  z patelni. Odzwyczaiłam się tak od oleju, że aż mi on śmierdzi.
Miałam biegać drogą – ale nie wyrobiłam się z czasem, najpierw musiałam ogarnąć lekcje. Poszłam więc biegać po schodach. Mam schody do piwnicy na dworze, schodków jest sześć. Wbiegłam i zbiegłam łącznie 150 razy. Czyli 75 wbiegów i 75 zbiegów. Co daje po 450 schodków. Mój pies dziwnie na mnie patrzył :D

niedziela, 4 marca 2012

80.


02.03
I. Płatki,  dwie kromki razowca z serem i sałatą.
II: Jabłko
III: Bułka sojowa z serem, pomidorem i sałatą
IV: Frytki zrobione w piekarniku bez tłuszczu, kawałek piersi z kurczaka i trochę keczupu.
V: Szklanka kiślu, pięć truskawek i dwie mandarynki

03.03
I: Pankejki kakaowe z dwoma mandarynkami i kawa
II: Ziemniaki z dwoma pulpetami z mięsa mielonego na wywarze warzywnym i sałata z vinegretm
III: Garść paluszków serowo cebulowych i kawa

04.03
I: Cztery jajka na łyżce masła i bułka sojowa
II: Ziemniaki, pulpet taki jak wczoraj, buraczki, kotlet rybny ze szpinakiem
III: Trzy krótkie frankfurterki i serek wiejski

Wszystko jem „Jak dupa trawę”. Nic mi nie smakuje. Jestem zestresowana, zdenerwowana, bardzo się martwię.  Wczoraj i dziś byłam po około 40 minut na aktywnych spacerach z psem. Aktywnych czyli dużo biegania, ścigania się i wyginania. Ucieczki od psa, rzucanie kija itd.

czwartek, 1 marca 2012

79.

I: 3/4 miseczki płatków z wiśniami, wiejski, dwie razowca z serem i pomidorem
II: Bułka sojowa z serem, wędliną i pomidorem
III: Kefir naturalny
IV: Bułka dyniowa z dwoma plastrami wędliny
V: Miseczka zupy mlecznej z makaronem
VI: Garść orzechów.

Beznadzieja. Idę a rowerek, chociaż na tyle na ile będę czytała opracowanie lektury. Jestem na nogach od 5;30, do domu wróciłam o osiemnastej - masakra jakaś. Padam na twarz, a jeszcze muszę się pouczyć. Nie chodzi o samo zmęczenie. Wkurza mnie to, że nie mam czau, by należycie się sobą zająć, bo pierniczone 89 na wadze ciągle stoi. Aż traci człowiek motywację. Całkowicie. Do czegokolwiek. Nie mogę się doczekać gdy wszystko po roztopach obeschnie. Chcę już zacząć biegać.

środa, 29 lutego 2012

78.


I : Miseczka płatków musli z wkrojonym małym bananem, garścią orzechów, serek wiejski.
II: Dwie mandarynki
III: Bułka sojowa z serem, wędliną i pomidorem.
IV: Ziemniaki, dwa krążki rybne (takie kotlety – z mikrofalówki, bo smażone pochłaniają za dużo tłuszczu) i dużo surówki z czerwonej kapusty.
V: Mała bułka prawie czarna z surówką z czerwonej kapusty, serem i wędliną, kawa.
Przespałam całe popołudnie. Ale wcześniej bawiłam się na dworze z psem. Musiałam się za głupkiem nabiegać bo mi uciekł i biegł za każdym przechodniem i zwierzakiem. Młody i niewychowany, nie żebym się skarżyła, bo fajnie było biegać za psem w takim słoneczku. Czuję wiosnę! Lecę się uczyć, bo mam jutro ważny test. Czekam aż u mnie w domu skończy się składanie mebli, bo cholery już dostaję, nawet nie mam gdzie się z rowerkiem rozłożyć. Nogi i mięśnie na plecach strasznie mnie dzisiaj bolą po aerobiku, czuję każdy mięsień. Ale chciałabym mieć taki aerobik częściej, ale po co? Przecież można nam kazać stać pod siatką i udawać, że w nią gramy. Brawa dla nauczycielki wf! Ona twierdzi, że „sala” jest najważniejsza. A my ciągle jej mówimy, że wolimy siłownię i aerobik – ona mądrzejsza. Nauczyciela nie przegadasz choćbyś na rzęsach chodził.

wtorek, 28 lutego 2012

77.

I: Miseczka płatków z wiśniami suszonymi, serek wiejski.
II: Dwie mandarynki i bułka sojowa z serem, wędliną i pomidorem.
III: Kefir naturalny i jabłko
IV: Kawa z mlekiem i garść orzechów – wcale nie miałam ich w planie, ale jak weszłam do domu o siedemnastej czekając na obiad – myślałam, że zwariuję z głodu.
V: Saszetka ryżu białego z dwoma pomidorami i tuńczykiem.
VI:  Trzy marchew i jajko na twardo – będzie
Jestem na siebie mocno zła, w szkole zostałam poczęstowana ciastkiem, które zjadłam – niby nic, ale postanowienie umknęło. Zapominałam o tym -.-W każdym razie – nie wyszło z zerowym licznikiem słodkości, co nie oznacza, że na tym jednym można się zatrzymać, tak też zrobię.
W szkole dwie godziny męczącego wf – wyszłam z lekcji cała mokra. Ale to dobrze…  Później jeszcze sobie siądę na rowerek. 
Nienawidzę wtorków i śród – wówczas moje jedzenie jest rozregulowane przez godziny w szkole.Chyba zaraz siądę i rozpiszę sobie godziny spożywania posiłków, żeby odstępy czasu były w miarę równe. Denerwuje mnie albo całkowity brak apetytu, albo całkowity głód. Chcę to zrównoważyć, bo zauważyłam, że to jest przyczyną zatrzymania wagi.