I : Miseczka płatków musli z wkrojonym małym bananem, garścią orzechów, serek wiejski.
II: Dwie mandarynki
III: Bułka sojowa z serem, wędliną i pomidorem.
IV: Ziemniaki, dwa krążki rybne (takie kotlety – z mikrofalówki, bo smażone pochłaniają za dużo tłuszczu) i dużo surówki z czerwonej kapusty.
V: Mała bułka prawie czarna z surówką z czerwonej kapusty, serem i wędliną, kawa.
Przespałam całe popołudnie. Ale wcześniej bawiłam się na dworze z psem. Musiałam się za głupkiem nabiegać bo mi uciekł i biegł za każdym przechodniem i zwierzakiem. Młody i niewychowany, nie żebym się skarżyła, bo fajnie było biegać za psem w takim słoneczku. Czuję wiosnę! Lecę się uczyć, bo mam jutro ważny test. Czekam aż u mnie w domu skończy się składanie mebli, bo cholery już dostaję, nawet nie mam gdzie się z rowerkiem rozłożyć. Nogi i mięśnie na plecach strasznie mnie dzisiaj bolą po aerobiku, czuję każdy mięsień. Ale chciałabym mieć taki aerobik częściej, ale po co? Przecież można nam kazać stać pod siatką i udawać, że w nią gramy. Brawa dla nauczycielki wf! Ona twierdzi, że „sala” jest najważniejsza. A my ciągle jej mówimy, że wolimy siłownię i aerobik – ona mądrzejsza. Nauczyciela nie przegadasz choćbyś na rzęsach chodził.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz