niedziela, 30 października 2011

006.

No to.. szósty dzień za mną.
Dzisiaj zjadłam :
I:  serek wiejski, bułka z ziarnami, pomidorek, pieprz i sól
II: Trochę ziemniaków, gołąbek i.. pomidor. Ziemniaków nie było Bóg wie ile, a gołąbek był z chudego mięsa bez jakiegokolwiek sosu.
III: Mus jabłkowy (proszek, niestety) i khaki.
IV: Jabłko
V: Mozarella z pomidorem i trzy marchewki.
Ruch: 85 minut jazdy na rowerku stacjonarnym, 1000kcal i 35,45km dystansu.
Nie chciałam wcale jeść tego złego musu jabłkowego, ale miałam już tak wielką ochotę na coś słodkiego. W porównaniu z ciastem, ten mus to mniejsze zło.
Dobre wieści :
  • Byłam u babci, kusili mnie ulubionymi holenderskimi pralinami - nie zjadłam, herbaty też nie posłodziłam. 
  • Nadal nie słodzę i czuję, że owoce są.. po prostu słodsze. 
  • Zważyłam się rano i zobaczyłam 89kg! Czyli 5,7kilograma za mną :) I CEL osiągnięty! 

2 komentarze:

  1. Za jedzenie proszku idziemy biegać na boisko!
    Albo idziemy pobiegać po schodach :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana no nie jest źle. Ale jestem okropnie wymagająca co do jadłospisów i estetycznie mi moje dania nie pasowały =) jak dzisiaj u Ciebie? :*

    OdpowiedzUsuń