wtorek, 7 lutego 2012

70.

Śniadanie : Pankejki kakaowe z ½ serka wiejskiego i dwoma łyżeczkami powideł żurawinowych, szklanka naturalnego kefiru. 

Drugie śniadanie : Bułka ciemna ze słonecznikiem i sezamem, dwa plastry sera, pomidor oraz ½ serka wiejskiego  i dwoma łyżeczkami twarożku łososiowego. Kubek czerwonej herbaty 


Obiad : Pół miski kapuśniaku z kaszą.
Deser: Kawa z mlekiem, pudding kokosowy polany łyżką rozpuszczonego naturalnego kakao. 

(Nie wiem co jest z moim aparatem w telefonie, szwankowałam mi przy deserze, muszę go chyba jakoś wyczyścić.)
Kolacja :  Mała bułeczka ziarnista z makrelą, cebulą, sałatą i serem, kubek zielonej herbaty. Dwie mandarynki.
Śniadanie oraz deser przygotowałam według przepisów Siaśki. Pankejki zrobiłam z podstawowego przepisu dodając łyżeczkę kakao, dałam chyba odrobinę za dużo sody, następnym razem postaram się żeby wszystko wyszło odrobinę lepsze. Pyszne śniadanko. A pudding – smakował mi bardzo, ale mama mówi, że kakao psuje smak, następnym razem zrobię jakiś owocowy sos, myślę, że wtedy będzie duuuużo smaczniejsze : ) A co do kapuśniaku – mamusia się postarała <3 Chudziutka, pyszna zupka ugotowana na kawałku chudej karkówki, super.
Czytałam trochę o odżywianiu i ćwiczeniach. Przeczytałam dziesięć zasad zdrowego żywienia, wszelkie mity i prawdy o ćwiczeniach jakie znalazłam. Pobrałam nawet filmik z ćwiczeniami przyspieszającymi  metabolizm. Zastanawiam się czy takie ćwiczenia są dobre? Ludzie to chwalą, myślałam czy by tego nie robić. Ale najpierw chcę zapytać was czy słyszałyście coś na temat takich ćwiczeń? No i znalazłam stronę - http://www.naturalne-kosmetyki.net/cwiczenia-odchudzajace.html jest tu na prawdę wiele ćwiczeń – chciałam ułożyć z tego kilka zestawów i przemiennie je ćwiczyć – ale znów nie jestem pewna. Także podziękowałabym za rzucenie na to okiem : ) Nie mam już transferu, więc o ćwiczeniach na YT mogę zapomnieć -.-
Nie poszłam dzisiaj do szkoły, jutro też się nie wybieram. Dyrektor mojej szkoły każe nam siedzieć w klasach, w których jest 10-13 stopni Celsjusza. Wszystkie szkoły w powiecie zamknięte – ale nasza nieeee, bo po co. My nie marzniemy? Nie będę siedziała w takich warunkach. Bez problemu przepiszę sobie te kilka tematów. Ot co. Wczoraj dopiero około dwudziestej drugiej ciało wracało do normalnej temperatury, bo tak to siedziałam w swetrze, na to bluza, ocieplane spodnie dresowe, długie skarpetki i jeszcze takie fajne puchate kapcie, okryta kocem. Nienormalne, żeby tak wymarznąć. Boli mnie gardło i głowa, więc szkołę w takich warunkach sobie daruję. Choć nauczyciele mówią, że 13 stopni to już całkiem normalne warunki pracy. Jasne, przepisy jasno mówią, że w klasie musi być minimum 18 stopni na plusie.
Aaaaa w między czasie wypiłam dziś jeszcze zwykłą herbatę z cytryną i cukrem.

niedziela, 5 lutego 2012

69.

I: Jajecznica z trzech jajek, kromka białego czerstwego chleba z sałatą, plastrem sera, dwoma plastrami wędliny i łyżeczką sosu czosnkowego. Kubek zielonej herbaty.
II: Miseczka zupy pieczarkowej.
III: Osiem pierogów z przyprawą w płynie. Cztery z kapustą, cztery z ziemniakami.
IV: Kawałek (mniejszy niż wczoraj) jabłecznika i kawa z mlekiem.
V: Serek wiejski z pomidorem i przyprawami, kubek herbaty czerwonej . 

45 minut na rowerku. 

Znów polubiłam zieloną i czerwoną herbatę. Jutro do szkoły. Nie mam najmniejszej ochoty na powrót, ale trzeba. Jeszcze 50% roku szkolnego. Z jednej strony to dobrze, że wracam do szkoły. Ureguluję wreszcie porządek swojego dnia. Idę się ogarnąć i biorę się za przeszukiwanie szuflady z płytami, gdzieś tam kiedyś miałam jakąś płytę o fitnesie. Zdam się na ludzi mądrzejszych ode mnie w sprawach ćwiczeń. A nóż może będą tam jakieś poprawne ćwiczenia, przekopię też internet. Przy okazji znajdę jakieś ciekawe propozycje jedzenia na redukcji. Muszę zacząć ufać ludziom mądrzejszym ode mnie, bo doprowadzę się do zguby.

sobota, 4 lutego 2012

68.

I: Miska płatków pszenno ryżowych z wiśniami i polewą jogurtową, kanapka z razowca z sałatą i trzema plastrami wędliny, pół kubka kakao.

II: Kawa z mlekiem
III: Pół miski zupy pieczarkowej, ziemniaki z placuszkami (3) takimi jak wczoraj i surówka z kapusty kiszonej i cebuli
IV: Kawałek jabłecznika, kostka ptasiego mleczka i kawa z mlekiem

V: Cztery plastry wędliny, serek wiejski i pół papryki czerwonej
 Obiad jedliśmy wspólnie, to nie wyciągałam telefonu i nie strzelałam fotek, bo to raczej wyglądałoby dziwnie. Prawda? ;) 

A ciasto.. Jest to jabłecznik na kruchym cieście, taki spontan, mamie się zachciało i musiałam się za to wziąć. Brzydko się osunął, bo jabłka jak nigdy puściły tyle soku, że szok. Do jabłek zawsze dodaję galaretkę, proszek, najlepsza do tego jest truskawkowa, bo z cytrynową jak dziś niespecjalnie mi podchodzi. A to na górze to biała piana z jajek. Szkoda, że nie zrobiłam zdjęcia całej blachy, bo tam wyglądał świetnie, a teraz jak kawał ciasta wykrojony, bo rodzinka też jadła już nie będę cykała zdjęć. :) 

Czytałam wczoraj o ćwiczeniach. Zalecają aerobowe, czyli rower, bieganie itp. A takie jak brzuszki, a6w, czy inne zalecają na wzmocnienie mięśni, a nie odchudzanie i nie wiem co robić. Bo ja niespecjalnie chcę wzmacniać teraz mięśnie, ja chcę schudnąć, bardzo dużo schudnąć. Ale polubiłam robienie brzuszków, co samą mnie dziwi. Kiedyś tego szczerze nienawidziłam, a teraz robię to nawet z przyjemnością, bo rowerek mi się znudził. Jeszcze jak mam odcinek Pamiętników Wampirów to go przejadę, ale jak nie mam co oglądać to lipa jak nie wiem co. Jak robię brzuszki to przeważnie zrobię też kilka niskich i wysokich nożyc, dwadzieścia czasami  trzydzieści przysiadów, kilkanaście skłonów, troszkę się porozciągam.
Brzuszki polubiłam chyba dlatego, że dają mi ukojenie. Jak wyżywam się na moim ciele fizycznie, mniej cierpię psychicznie. Nie, nie jestem masochistką. Po prostu ostatnio, od dawna kompletnie nie układa mi się z kimś dla mnie bliskim. Ciągle się kłócimy, nie potrafimy dojść do wniosku, albo po prostu rozdzieleni odległością całego kraju nie odzywamy się do siebie tygodniami. Trochę boli - a jak męczę się, by za jednym podejściem zrobić 50 brzuszków na raz - emocje odchodzą, wydzielają się endorfiny i czuję się lepiej. To nic, że bolą mnie plecy i brzuch. Ma kurcze boleć :)

Waga jakby pokazuje mniej. Nienawidzę wagi ze wskaźnikiem. Jak miałam elektroniczną to pokazywała mi wszystko na tacy, a tak stoję jak debil i liczę kreski od głównej liczby. Chyba odżałuję porcję własnego kieszonkowego i kupię wagę elektroniczną, a nie takie badziewie,  a miało być to lepsze. Jaaaasne. 

Mam jeszcze 71 dni. Tyle dni do mojej osiemnastki. Nie chcę schudnąć Bóg wie jak. Ale jakbym zrzuciła tak jeszcze... z siedem kilogramów? Muszę się ostro za siebie wziąć. Chcę. Nie, nie muszę, ja CHCĘ. 

Idę robić brzuski i nożyce. Słyszałam, że nożyce są świetnymi ćwiczeniami na odchudzanie. A brzuszki nie zaszkodzą, nie? Ahhh... Miłego wieczoru ;*




piątek, 3 lutego 2012

67.

I: Miska płatków pszenno ryżowych (mniejsza porcja) i serek wiejski
II: Kawa 3w1
III: Kawa czarna i bułka ciemna z sałatą, wędliną i dwoma łyżeczkami sosu czosnkowego
IV: ziemniaki z sałatą i trzema placuszkami, które robi się z pora, pieczarek, mąki, krojonej piersi kurczaka, no i się smaży, mama ze względu na mnie smażyła na małej ilości oleju
V: Kakao i dwie mandarynki
VI: Wiejski i cała pyszna papryka

Nie mam dzisiaj zdjęć.
Zaraz pójdę zrobić 50 brzuszków.

Edit : zrobiłam 55 brzuszków i na razie nie będę zwiększała ich liczby, bolą mnie plecy i brzuch, muszę się oswoić z 50, a później znów będę zwiększać liczbę ; )
A tu mam obrazek, który bardzo mnie śmieszy, że co o nim sobie przypomnę to się chichram jak głupia ;D

czwartek, 2 lutego 2012

66.

01.02.2012
I: Miska płatków pszenno ryżowych z czekoladą i truskawkami, kanapka z razowca, wędliny i sałaty z około łyżeczką sosu czosnkowego, szklanka świeżo wyciśniętego soku z grejpfruta

II: Zupa serkowa - jest to zupa z pora, mięsa mielonego, serków topionych i makaronu - pewnie jest mocno tucząca więc starałam się nie zjeść dużo


III: Kanapka z razowca, sałaty i wędliny, pięć łyżek farszu ziemniaczanego z mięsem i cebulą (taki do pierogów) 


IV: Szklanka kisielu, trzy garście orzechów ziemnych bez czegokolwiek
V: serek wiejski
40 brzuszków 

02.02.2012
I:  Miska płatków musli, kanapka z razowca, sałaty i wędliny, kubek kakao

II: Dwa pierogi, kawa z mlekiem
III: Pierogi okraszone cebulką
IV: Trzy cukierki, kawa z mlekiem

45 brzuszków 

Dzisiejszy dzień to pooooooraaaaażka. II śniadanie miało być całkiem inne, ale było w locie.
Miałam już olać brzuszki, ale mówię sobie : "Ku*wa, jak można ze 150 kg zejść do 60 kg to kładź się na podłogę i nie przerywaj!"



wtorek, 31 stycznia 2012

65,


30.01.2012
I: Płatki pszenno ryżowe z czekoladowymi kawałkami i truskawkami, serek wiejski
II: Banan, pomarańcz, kiwi i jabłko, garstka musli z ½ kefiru naturalnego, kawa z mlekiem.
III: Miseczka rosołu, dwie kromki czarnego chleba z surówką warzywną i wędliną, pomidor


IV: Kawa z mlekiem i dwa batoniki otrębowo-kakaowe, które sama zrobiłam.
Miałam zjeść jeszcze kolację, ale całe popołudnie i wieczór źle się czułam, bolał mnie żołądek, chyba czymś się zatrułam.
Godzina na rowerku stacjonarnym.

31.01.2012
I: Kasza manna zmieszana ze świeżym bananem i kanapka z wędliną i serem, czarny chleb

II: Kawałek tortu, kawa z mlekiem i dwie lampki szampana
III: Udko kurczaka z rożna i sałatka z winegretem. (W sumie udka wiele nie zjadłam bo nie było w moim typie)
IV: Herbata, jogurt waniliowy, trzy cukierki.
V: Wiejski
Nie można iść na urodziny do babci, żeby nie zjeść nic co przeszkadzałoby w odchudzaniu ;x 
Będę starała się codziennie jeździć na rowerku, tę godzinę. Robicie jakieś dobre ćwiczenia?
Dziś 30 brzuszków. Trza się jakoś przyzwyczaić. 

Swoją drogą - przeczytajcie "Jeden dzień" piękna książka. 

piątek, 27 stycznia 2012

64.


Wczoraj :
I: Bułka ciemna, część z twarogiem i łyżeczką powideł żurawinowych, część z wędliną i pomidorem. Do tego jedno jajko usmażone na łyżeczce masła i kawa z mlekiem.
II: Orzechy ziemne z solą (Nigdy więcej, tak mi było po nich niedobrze, że masakra)
III: Ziemniaki, dwie łyżki sosu grzybowego, sałata z przyprawami wymieszana z łyżką oleju, a do tego pierś z kurczaka otoczona w przyprawach usmażona bez tłuszczu na patelni z pomidorami.
IV: Serek wiejski

Dzisiaj :
I: Kasza manna z utartymi dwoma kostkami czekolady mlecznej. Duży kubek kakao. (Kaszę manną ugotowałam na ½ l. mleka z trzech łyżek kaszy) i jedna krówka.
II: Bułka ciemna z pastą z tuńczyka. (Pasta składała się z ½ puszki tuńczyka, dwóch łyżeczek majonezu i dwóch sosu czosnkowego.
III: Będą potocznie zwane łazanki, czyli makaron z bigosem.
IV: Będą jabłka wymieszane z mandarynkami oblane jogurtem naturalnym z garstką musli.
V: Zrobię placuszki otrębowe z serkiem wiejskim i pomidorem.
Bardzo dawno nie jadłam nic otrębowego. ; ) Za to wszamałam dziś trzy gumy rozpuszczalne -.-
Wczoraj byłam na bardzo długim spacerze z psem i młodszą siostrą cioteczną. Szłyśmy przez pola przez co dzisiaj mam straszne zakwasy w udach, bo co raz zapadałyśmy się w koleiny. Właśnie się zbieram na dzisiejszy spacer. Humor mi się poprawił. I to nie jest tak, że nienawidzę ludzi, nienawidzę w ludziach tego, że nigdy nie potrafią zrobić tego dla mnie, co ja robię dla nich, ale nie ważne.
Później jeszcze siądę sobie na rowerek, bo chyba ze trzy dni nie jeździłam.Zastanawiam się czy to, że nie chudnę jest spowodowane tym, że za dużo jem, czy tym, że za mało ćwiczę. 
Piękna pogoda, idę na spacer, do napisania.