I: Miska płatków pszenno ryżowych z wiśniami i polewą jogurtową, kanapka z razowca z sałatą i trzema plastrami wędliny, pół kubka kakao.
II: Kawa z mlekiem
III: Pół miski zupy pieczarkowej, ziemniaki z placuszkami (3) takimi jak wczoraj i surówka z kapusty kiszonej i cebuli
IV: Kawałek jabłecznika, kostka ptasiego mleczka i kawa z mlekiem
V: Cztery plastry wędliny, serek wiejski i pół papryki czerwonej
Obiad jedliśmy wspólnie, to nie wyciągałam telefonu i nie strzelałam fotek, bo to raczej wyglądałoby dziwnie. Prawda? ;)
A ciasto.. Jest to jabłecznik na kruchym cieście, taki spontan, mamie się zachciało i musiałam się za to wziąć. Brzydko się osunął, bo jabłka jak nigdy puściły tyle soku, że szok. Do jabłek zawsze dodaję galaretkę, proszek, najlepsza do tego jest truskawkowa, bo z cytrynową jak dziś niespecjalnie mi podchodzi. A to na górze to biała piana z jajek. Szkoda, że nie zrobiłam zdjęcia całej blachy, bo tam wyglądał świetnie, a teraz jak kawał ciasta wykrojony, bo rodzinka też jadła już nie będę cykała zdjęć. :)
Czytałam wczoraj o ćwiczeniach. Zalecają aerobowe, czyli rower, bieganie itp. A takie jak brzuszki, a6w, czy inne zalecają na wzmocnienie mięśni, a nie odchudzanie i nie wiem co robić. Bo ja niespecjalnie chcę wzmacniać teraz mięśnie, ja chcę schudnąć, bardzo dużo schudnąć. Ale polubiłam robienie brzuszków, co samą mnie dziwi. Kiedyś tego szczerze nienawidziłam, a teraz robię to nawet z przyjemnością, bo rowerek mi się znudził. Jeszcze jak mam odcinek Pamiętników Wampirów to go przejadę, ale jak nie mam co oglądać to lipa jak nie wiem co. Jak robię brzuszki to przeważnie zrobię też kilka niskich i wysokich nożyc, dwadzieścia czasami trzydzieści przysiadów, kilkanaście skłonów, troszkę się porozciągam.
Brzuszki polubiłam chyba dlatego, że dają mi ukojenie. Jak wyżywam się na moim ciele fizycznie, mniej cierpię psychicznie. Nie, nie jestem masochistką. Po prostu ostatnio, od dawna kompletnie nie układa mi się z kimś dla mnie bliskim. Ciągle się kłócimy, nie potrafimy dojść do wniosku, albo po prostu rozdzieleni odległością całego kraju nie odzywamy się do siebie tygodniami. Trochę boli - a jak męczę się, by za jednym podejściem zrobić 50 brzuszków na raz - emocje odchodzą, wydzielają się endorfiny i czuję się lepiej. To nic, że bolą mnie plecy i brzuch. Ma kurcze boleć :)
Waga jakby pokazuje mniej. Nienawidzę wagi ze wskaźnikiem. Jak miałam elektroniczną to pokazywała mi wszystko na tacy, a tak stoję jak debil i liczę kreski od głównej liczby. Chyba odżałuję porcję własnego kieszonkowego i kupię wagę elektroniczną, a nie takie badziewie, a miało być to lepsze. Jaaaasne.
Mam jeszcze 71 dni. Tyle dni do mojej osiemnastki. Nie chcę schudnąć Bóg wie jak. Ale jakbym zrzuciła tak jeszcze... z siedem kilogramów? Muszę się ostro za siebie wziąć. Chcę. Nie, nie muszę, ja CHCĘ.
Idę robić brzuski i nożyce. Słyszałam, że nożyce są świetnymi ćwiczeniami na odchudzanie. A brzuszki nie zaszkodzą, nie? Ahhh... Miłego wieczoru ;*
Miłego katowania się brzuszkami.
OdpowiedzUsuńI przy okazji nadwyrężania kręgosłupa
Piszą dobrze,mają rację. Robienie brzuszków jest bezsensowne.
pierwotnie też miałam koncepcję na bloga, by fotografować wszystkie posiłki, ale jednak nawet śniadań nie bardzo mi się czasem chce :P ech, ładnie masz tutaj :)
OdpowiedzUsuńja piję i zwykłe i sojowe naprzemiennie, bo oba mi smakują (chociaż sojowe bardziej, no tylko droższe...). na pewno nie wszystkim smakuje sojowe, moja siostra np. nie lubi, chyba że sojowe smakowe (np. z Alpro Soya: waniliowe, czekoladowe, owoce leśne, etc. albo firmy Pro Soya: brzoskwinia, karmel, wanilia, czekolada, truskawka). w każdym razie zachęcam do spróbowania, w smaku się różni od krowiego ale moim zdaniem na plus :)
OdpowiedzUsuńNo właśnie tak nie ma być.
OdpowiedzUsuńKręgosłup nie ma prawa boleć, a brzuch-mają boleć mięśnie-jesteś pewna że prawidłowo robisz brzuszki? Poza tym to pic na wodę. Przeciążasz kręgosłup takim podejściem.
Tak jak każą. Aeroby, fitness, rower bieganie. Jak tak radzą to po kiego nie słuchasz i chcesz porad? Nie możesz zastosować się do tego co masz? Ja mogę tylko potwierdzić tamtą opinię.Podesłać filmiki z ćwiczeniami. I dodać,że życzę by Twoje ciało nie zwariowało przy takim traktowaniu.
Minimum 30 minut dziennie ruchu. Po 30 minutach spala się tłuszcz.
Nie rozbudzasz metabolizmu takimi brzuszkami tylko dobijasz organizm.
Poza tym,żeby robić brzuszki trzeba rozgrzać ciało - minimum 20-30 minut rozciągania się, ćwiczeń na różne partie ciała, przygotowania mięśni brzucha do eksploatowania ich. Dopiero można robić brzuszki. Wtedy mają sens. A jak nierozgrzane ciało zmuszasz do brzuszków to spalasz tylko kilkanaście kalorii(bardzo mało) i dobijasz własne mięśnie
Przepraszam za opryskliwy ton odpowiedzi ale mnie dobijasz swoim podejściem do własnego ciała. NIE MA BOLEĆ DO CHOLERY JASNEJ! DOBRZE WYKONYWANE ĆWICZENIA WCALE NIE SPRAWIAJĄ BÓLU! Może i pierwszy czy drugi raz tak- bo są nieprawidłowo wykonywane albo ciało musi przyzwyczaić się do ćwiczeń i męczenia się. Ale nie ciągle. Ewentualnie lekkie zakwasy w dni kiedy zestaw ćwiczeń jest cięższy niż dotychczasowe. Rany Juleeeeek. Laska zastanów się nad psychiką. Nie bierz się za odchudzanie tylko za pogodzenie się z psychiką i ciałem, a nie jakieś katorgi sobie urządzasz.Przejrzyj na oczy dziewczyno!
Pozdrawiam wcale nie ozięble choć ton posta taki jest i ma być
Życzę byś w końcu zabrała się za leczenie i naprawianie swojej duszy i przestała zachowywać się jak dzieciak pod względem idiotycznego proanorekycznego karania się źle dobranymi ćwiczeniami z przypadku
Ale denerwuje mnie takie podejście. Ja niespecjalnie lubię.... och ach bo nie masz kondycji a brzuszkami jej NIE WYROBISZ. Nie ma drogi na skróty jest tylko ciężka praca. I w dążeniu do sylwetki w dążeniu do równowagi psychicznej.
A jeśli serio chcesz ćwiczyć. To napisz na prova a podeślę Ci kilka zestawów ćwiczeń i filmików. Tylko najpierw przemyśl czy z taką psychiką rozwaloną która chce karać ciało jest sens. Polecam kilka dni autoanalizy, siedzenia, myślenia o sobie, dla siebie.
UsuńCo do wfistek.Moja po pół roku nicnierobienia potrafiła kazać Nam 40 minut biegać. A wszędzie grzmią,że nie da się rady tyle biegać bez odpoczynku nie robiąc dosłownie nic w ciągu pół roku. Na AWF idą bardzo światłe osoby lubiące sport z kiepskim pomyślunkiem.Ogólnie na nauczycieli idą osoby nie grzeszące inteligencją. Jeśli szukasz porady szukaj w miejscach gdzie ktoś da lub sprzeda Ci racjonalną wiedzę. Cóż. Za przeproszeniem wkurwiają mnie takie wywody osób nic nie wiedzących a lansujących teorie jak to powinno boleć. Kolejnym wkurwieniogennym czynnikiem jest głodzenie się na redukcji a kolejnym oszustwo ;)
OdpowiedzUsuńWejdź na wizaż i na wątek o ćwiczeniach. Są tam mity i fakty o ćwiczeniach fizycznych.Poszukaj filmików i programów ćwiczeniowych nawet w sieci jest wiele miejsc głoszących co i jak. A Ty nie chcesz lub nie chce Ci się poszukać. Półgodzinne, godzinne zestawy. Rozgrzewka, ćwiczenia właściwe, rozciąganie i ćwiczenia wyciszające po ćwiczeniach.Jesli po czymś takich wystąpią zakwasy na partiach które ćwiczysz-ok. Kilka dni i przejdą. Jeśli sobie poskaczesz w pokoju 10 czy 15 minut z przerwami na to czy na tamto to nic nie zdziałasz. Nic dziwnego ze po czymś takim Cię boli.
A zresztą. Rób co chcesz i jak chcesz.Twój kręgosłup i Twoje życie.:)