sobota, 5 listopada 2011

012.

I: Placuszki otrębowe kakaowe i dwie mandarynki
II: Kasza z pulpetami z mielonego, uduszone. Surówka z kapusty z pomidorami
III: Jogurt naturalny ze słonecznikiem i dwa cieniutkie wafle zborzowe
IV: Serek wiejski z papryką i trzy chrupkie z pastą z makreli.

Nie ruszałam się. Mam lenia w dupie. Jedyne co to tylko sprzątałam i do ponad dwie godziny. Powoli eliminuję skurcze magnezem. Cały dzień strasznie boli mnie głowa, a jak idę z częstymi bólami głowy do lekarza to mają to oczywiście w dupie. Normalne. Jutro ciężki dzień. Ogólnie będzie ciężki tydzień, bo w szkole wariacje. Jutro muszę wcześnie wstać i się uczyć. Po południu korepetycje. A od poniedziałku o szóstej pobudka. Nie chce mi się już tej szkoły. Ja chcę wakacje. I ładne ciało. I faceta.

Dzisiaj rano na wadze 88,2kg.

2 komentarze:

  1. A ja chcę by doba miała 48godzin.
    Powtórzę: małooo! Brakuje jednego ładnego posiłku. Ciesz się,że nie mam siły bo jakbym policzyła Ci kalorie to byś pod sufitem fruwała.
    Po pewnym czasie takiej diety rzucisz się na jedzenie-dosłownie. A bóle głowy z niedoborów wynikają, ze stresu, z potrzeby magnezu, z głodu!

    Też się uczę ! Żółwik!

    OdpowiedzUsuń
  2. W takich przypadkach nie lubię mieć racji.;)
    Spróbuj się zapchać michą sałaty z warzywami i piersią z kuraka? Dzielna bądź! :*
    A orzechy? Są kaloryczne ale taka mała garstka z owocem jakimś lub wieśniakiem nieźle trzymają :)
    U mnie dzisiaj rano rozpusta: omlet z łyżeczką nutelli i porzeczkami. A teraz idę szukać kasy i zakupyyyyy żarciowokosmetyczne ;D

    OdpowiedzUsuń