Zjadłam trochę czipsów. Dziś jadłam sałatkę z chińskich, naleśniki dwa, znów sałatkę, dwie mandarynki i kawałek sernika. Wypiłam też kawę. Pepsi. Wstałam późno, posprzątałam, pojechałam do babci i już wieczór. No masakra. Skończył mi się @. Od jutra znów mobilizacja. Więcej wody, bez słodyczy, bez alkoholu, zdrowo i rowerek. Mam nadzieję, że uda mi się wrócić do mojej normalności. Muszę. MUSZĘ. M U S Z Ę!!
Wczoraj zawiodłam się na kolejnym facecie. Nie mam kompletnie szczęścia do uczuć. Nijak nic! Jeśli w dalszym ciągu tak będzie to zostanę starą, brzydką panną. Mam chandrę.
Nie muszę a chcę
OdpowiedzUsuńRany wyluuuuzuj z facetami. Z takim podejściem nikt Ci sie nie trafi. Nic na siłę. Musisz poczuć że TO JEST TO. Motyle w brzuchu i inne takieee :** Poza tym z chłopcamni trzeba się obchodzić jak z jajkiem. Serio!