poniedziałek, 16 stycznia 2012

56.

I: Serek wiejski, plaster sera, cztery plastry wędliny i kilka łyżek sałatki z brokułów, kukurydzy, płatków migdałowych, ogórków kiszonych i jajek. Dodany był majonez, którego niemalże nie czułam. Nie wiem dlaczego aż tak wsiąkł, czy co?
II: Bułka z wędliną, pomidorem, serem żółtym i białym.
III: Kefir naturalny i dwa rogaliki z makiem (takie malutkie, robione w domu)
IV: Ryż z surówką z kapusty i marchewki, a do tego pierś kurczaka pieczona w folii z przyprawami i pomidorami. Mandarynka.
V: Kisiel z pitahają i dwoma garściami wiórków kokosowych.

Śniegu dosypało. Całe podwórko zasypane. Po wczorajszym jego odśnieżaniu nie mogę ruszać prawą ręką, plecy mnie bolą, że nie mogę się nachylić. Ale dziś  znów musiałam odśnieżyć także się całkowicie doprawiłam. Wczoraj dwie godziny z psem na podwórku. Tak mokra do domu ostatnio wróciłam mając pięć lat. Pierwszy śnieg mojego pieska, a i mi przyjemnie było biegać z nim po śniegu, a później wybrać się na dłuuuugi spacer. Dzisiaj nie miałam czasu aż tyle więc tylko poszłam z nim na spacer, tak ze czterdzieści minut, plus kilka minut na zabawę na otwartym polu, gdzie śniegu po kolana :) Przespałam dziś kawałek popołudnia i wieczoru. Ehh, nienawidzę spać w dzień.

3 komentarze:

  1. Ja też nie przepadam za drzemkami.
    Jakiej rasy piesek? Jak się wabi? :D
    U mnie w domu też rogalikowo ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. A u mnie nierogalikowo xD Te kolacje coś kiepskie ale przynajmniej już więcej jesz :D Ciesz się ze śnieguuu! :D Tak ślicznie jest! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. oo i wreszcie znalazłam kogoś na diecie tak jak ja :D
    u mnie też sporo śniegu. a ja tam często śpię w dzień, chociaż wiem, że nie powinnam, ale niestety, samo przychodzi ;d

    OdpowiedzUsuń