I: Miseczka płatków pszenno ryżowych, kilka czekoladowych i suszone truskawki. Serek wiejski.
II: Bułka ciemna ze słonecznikiem, plastrami pomidora, kawałkiem sera i wędliny. Jabłko.
III: Kefir
IV: Dwa plastry wędliny, jeden sera, dziesięć orzeszków ziemnych – już obłuskanych, bez niczego. Garść surówki. Kawa – próbowałam zjeść coś żeby później nie żałować, a byłam głodna jak wilk. Aaaa i pół pomidorka.
V: Makaron z surówką z winegretem i chyba na makaron sobie rozpuszczę ser, bo nie znalazłam w domu żadnego mięcha, a rodzice kupili sobie gotowe pulpety – ja tam tego jeść nie zamierzam.
Później planuję albo doczytać książkę, albo obejrzeć film więc siądę na rowerek. Wczoraj jeździłam pół godziny. Dziś chce dłużej. Waga albo stoi albo idzie w górę, a ja chcę w dół. Pójdę jeszcze sobie po wodę, jakoś muszę zmęczyć chociaż litr. Mało wody piję. Nie jem chyba też znowuż aż tak dużo, a waga stoi – BRAK RUCHU !
No i jeszcze zostanie zjedzenie jakiejś kolacji późnej. A, że późna to zjem serek wiejski. Miałam siąść z mamą zaplanować jadłospis na cały tydzień i jak zwykle – cztery litery. Chyba zrobię to sama i będzie musiała mnie po prostu znosić z moimi dziwactwami :D
Też mało piję :*
OdpowiedzUsuń